K-pop: I’m singing my blues… czyli najlepsze piosenki lutego

Luty skończył się całe cztery dni temu i aż wstyd tak późno pisać o swoich ulubionych piosenkach z tego miesiąca, ale i tak to zrobię. A właściwie to mam tak w planach robić co miesiąc. W dużej mierze dla samej siebie, co by uzupełnić swoje braki w wiedzy o k-popie i słuchać go jeszcze częściej, ale kto wie czy może nie zainteresuje to kogoś jeszcze, kto z k-popem nigdy nie miał do czynienia?

Dla osób całkowicie zielonych, bo może i takie tu zaglądają, dodam tylko tyle, że mianem k-popu określa się koreańską muzykę popularną. Koniec.

Big Bang – Blue

Czyli wielki i długo oczekiwany powrót Big Bang po incydentach, które miały miejsce. I ja się z tego comeback’u niezwykle cieszę – jako fanka zespołu, ale w szczególności Daesunga, którego od czasów poprzedniej płyty spotkało najwięcej przykrości.

Może dziwić, że Blue, które jest tak spokojne, jest pierwszym z promowanych utworów z najnowszej płyty. Choć to tylko pozory i osoby trochę lepiej zaznajomione z wydarzeniami z ostatniego roku wiedzą, że wybór właśnie tej piosenki był idealny.

I jest to moja ulubiona piosenka lutego.

Big Bang o Blue

Big Bang podarowało fanom niebanalną piosenkę o miłości, która, w połączeniu z teledyskiem i odpowiednią wiedzą, zaczyna opowiadać o czymś więcej – samotności, trudnych chwilach, nadziei czy lepszym jutrze.

Musi przyjść zima, by nadeszła wiosna – musiały mieć miejsce pewne incydenty, by Big Bang się nie rozpadło. Sami panowie zaś wyciągnęli z tego porządne lekcje i tak powstał nowy, cudowny, dojrzały album z jedną z najbardziej wartościowych piosenek w k-popie.

A na zachętę jeszcze jeden kawałek z nowej płyty zespołu, „Alive”, choć tym razem dużo bardziej popowy, ale nie mniej udany.

Big Bang – Bad Boy

Ailee – Heaven

Ailee ma piękny i imponujący głos. Nawet mimo świadomości, że wytwórnia musiała ją trenować przez lata to zrobiła na mnie duże wrażenie, jako wokalistka. – po pierwsze wydaje się dojrzała, po drugie debiutuje solo, nie w zespole (a to coś znaczy), po trzecie napomknięto gdzieś o „sensational rap skills”, więc jestem ciekawa.

Poza tym piosenka jest po prostu bardzo ładna.

Spica – Russian Roulette

Również debiutantki, które bardzo mile mnie zaskoczyły.

Ich producentką jest sama Lee Hyori, więc nic dziwnego, że jest to zespół z umiejętnościami. Potrafią śpiewać, mają piękne głosy i są trochę starsze od innych debiutujących zespołów – ale dla mnie jest to niebywały plus.

Podoba mi się ich dojrzały, kobiecy koncept i to, że teksty są trochę bardziej ambitne, niż te, którymi zazwyczaj raczy się słuchacza w k-popie

Ciekawostką jest też to, że liderka grupy, Kim Bo Hyung, była trainee w YG i pierwotnie miała zadebiutować jako członkini 2NE1. Z kolei inna członkini, Kim Boa, może poszczycić się doświadczeniem jako vocal director, co tylko potwierdza moją tezę, że w Spica znalazły się wyłącznie utalentowane osoby.

Spica – Doggedly

Cieszę się, że powstał kolejny zespół, który w k-popie chce zaprezentować coś więcej i lepiej, więc mam ogromną nadzieję, że dziewczyny zostaną docenione w Korei.

Block B – Narina

Z Blockiem B (a raczej Cockblockiem) jestem od początku ich kariery i zawsze im kibicowałam. Zawiedli mnie jednak kilkoma piosenkami z ich pierwszego albumu, i mam wrażenie, że właśnie wtedy zaczęli się zmieniać – jako ludzie. Niektórzy na gorsze.

Ale, jakby nie było, albumem „Narina” bardzo pozytywnie mnie zaskoczyli. Niestety nie na długo, bo potem miał miejsce niesławny wywiad, ekhem… Od promowanej Nariny bije arogantyzm i pewność siebie, zresztą to typowo imprezowa piosenka, ale – wstyd się przyznać – właśnie ta przebojowość tak mnie chwyta w tej piosence. Nie wspominając już o EPICKIM! gorilla dance, które jest dla mnie, jak na razie, tańcem roku.

Block B – Narina (dance version)

Piosenki z albumu są dobre, bo są, acz ja do zespołu mam kilka „ale”. Dlatego na tym zakończę, a ocenić album warto samodzielnie.

Block B – Action

Wyszło na to, że strasznie tego mało, ale w tym miesiącu nawet nie przesłuchałam Gavy JN, K.Will’a, Jay Parka, Se7en i Davichi, więc zestawienie słabe. A o Jay’u dużo dobrego słyszałam. Poza tym myślałam, że Exo też się załapie, ale jednak ich „prolog song” wydano pod koniec stycznia, szkoda. Solo Miryo nieoczekiwanie mnie zawiodło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current month ye@r day *