Tallulowa kolekcja v. 3

Trochę wcześniej niż zapowiadałam, no ale – nadszedł czas na co półroczne podsumowanie stanu mojej kolekcji japońskich komiksów.

Nie będzie to z całą pewnością najciekawszy post na tym blogu i co poniektórzy mogą go sobie odpuścić bez obaw – natomiast dla mnie takie zestawienia są dość przydatne.

Dla przypomnienia, w zeszłym roku kolekcja prezentowała się tak. Zmian za wiele nie ma – trochę rzeczy doszło, kilka serii sprzedałam. Aktualny stan nawet mnie zadowala, choć kto wie czy nie rozstanę się za jakiś czas z Bunny Drop czy Kuroshitsuji. No ale do rzeczy.

Kolekcja jest na dzień dzisiejszy podzielona – część znajduje się w moim rodzinnym domu, a część w mieszkaniu studenckim (w którym nie mam żadnego regału, więc mangi trzymam w komodzie i ich prezentacja była możliwa tylko po wystawieniu na kanapę).

Część domowa:

Część studencka:

Na zdjęciach zabrakło artbooka i A no gekijou (oba autorstwa Nakamury Asumiko).

Według mnie dalej jest biednie – nie mam u siebie takich nazwisk jak: Tezuka, Miura, Takemiya czy Araki. Wciąż mało mi klasyki, wydań ekskluzywnych, tomików japońskich czy omnibusów – mam do tego wszystkiego słabość. Oczywiście chciałabym to zmienić, ale do nadrobienia jest dużo, więc długa droga przede mną.

Czego Wam najbardziej brakuje w swojej kolekcji?

13 myśli nt. „Tallulowa kolekcja v. 3

  1. Znasz japoński? :D
    Hmm, w mojej kolekcji najbardziej mi brakuje super drogich brakujących tomów Basary, „MW” Tezuki, pozostałych tomów „GTO: Early Years”, „Boys over Flowers” i tytułów Hagio, których ceny osiągają wyżyny mi nie dostępne. Oczywiście wszystkich joseiów, których u Nas i w Hameryce nie wydano, a chciałabym je przeczytać. :p

    • Nie znam, choć przyznam, że snuję w tym kierunku pewne plany. Japońszczyzna u mnie to głównie Asumiko, którą czasami skanuję i dzielę się z resztą świata (mało to chwalebne, ale to na tyle niszowa autorka, że bez wypromowania przez wiernych fanów taka Utsubora nigdy nie ujrzałaby światła dziennego poza Japonią). Niezwiązane z Asumiko mam tylko dwie pozycje po japońsku, Kuragehime oraz Vagabond, kupione z sentymentu.
      Zawsze mnie to zastanawiało… Basara to aż taka dobra historia? Reszta jest dla mnie całkiem zrozumiała.
      Ach, joseie, czemu was tak mało… A z Hameryką mnie rozbawiłaś, bo sama używam wyłącznie tego określenia na USA ;)

      • „Basara” jest tytułem wyjątkowym. Kreska może trochę zniechęcać na początku, ale to takie „dziwne” shoujo, w którym wątek romantyczny świetnie komponuje się w historię nie irytując, a wręcz bawiąc. Bohaterkę można polubić, ale nawet jeśli nie zapała się nagłą miłością do głównych bohaterów (którzy dorastają wraz z każdym kolejnym tomem), to masz masę postaci pobocznych, które pojawiają się tak często, że mogłyby nimi być. „Basara” to przede wszystkim świetna manga przygodowa, a dopiero później bardzo przyjemny romans, w którym nie zaznasz cukierkowatości. I naprawdę się cieszę, że się za nią wzięłam (po przeczytaniu pozytywnych recenzji), bo to najlepsze/ jedno z najlepszych szojek, jakie czytałam. U nas nie ma szans na wydanie (27 tomów), ale wydanie hamerykańskie już prawie mam uzbierane (ewentualnie dwa tomy uzupełnię niemieckim od bólu), tak więc polecam zapoznanie się ze skanami – przynajmniej, jak już zaczęłam, to się nie mogłam oderwać. :D
        Tak, pewnie to od Ciebie, albo kogoś na forum przyswoiłam. Tak, jak te wszystkie gimbusy, hipsterzy i im podobne. :p Mam nadzieję, że Verticalowi opłaci się wydanie tych dwóch joseiów (i dwóch kolejnych), przynajmniej będziemy miały od kogo kupować ciekawsze pozycje (bo na naszym rynku pod tym względem jest pustynia..obecnie) :)

        • Dziękuję za tę rozbudowaną opinię, na pewno dam Basarze szansę – przynajmniej w skanach, a jak się bardzo spodoba to pewnie też podejmę kiedyś próby skompletowania (;
          Lubię takie niby-shoujo przygodówki, więc pewnie się nie zawiodę.
          Co do Verticalu, to wiesz, że się zgadzam w stu procentach ;)

  2. A ja już praktycznie za niczym nie tęsknie, od czasu jak dozbierałam całą Nanę i Fruita ;) nooo, może gdyby wypuścili u Nas parę tytułów Clampa, to zdecydowanie nie skończyłoby się jedynie na ślinieniu się doń :) i pewnie kupiłabym polskie wydania Gate 7,Tokyo Babylon, czy Suki…
    Ja mam trochę inny problem niż Ty, mam już chyba zbyt wiele tomików (ponad 450) i powinnam częściej/gęściej robić selekcje tego co czytam i kupuję… ostatnio szczęśliwie podchodzą mi tytuły Waneko, a że rozmiary ich mang są standardowe, to może, po sprzedaniu kilku(nastu) pozycji, wreszcie mangi i komiksy przestaną „wylewać się” z mojego regału :)

    • Jestem pod wrażeniem tak dużej kolekcji i nie dziwi mnie to, co piszesz. Mój zbiór jest mały i jak na razie kupowałam same pewniaki – tj. mangi, co do których miałam prawie pewność, że przypadną mi do gustu. Gdyby było tego dużo więcej, pewnie też miałabym problem z selekcją, jednak na pewno Ci takiej liczby nie współczuję ;)

  3. Spodziewałem się że „Uzumaki” jest trochę większe , okazuje się że jest mniejsze niż ” a bride’s story” co mnie bardzo zaskoczyło. Bardzo mega ta mega manga. Myślałem że jest rozmiarów „aż do nieba”.. Z twojej kolekcji najbardziej ciekawi mnie ” the lychee light club ” oraz „museum of terror”

    • Naprawdę duże jest Aż do nieba – na żadnym zdjęciu nie ma porównania, ale Mega Mangi są sporo mniejsze. W poście z przeglądem wydania Aż do nieba umieściłam zdjęcie porównujące ten omnibus z Klanem Poe, tam wszystko widać. Z kolei A Bride’s Story ma format taki, jak mangi Hanami, więc w gruncie rzeczy Mega Manga wcale nie jest taka mega ;)
      Co do Lychee i Museum of Terror, napiszę tylko, że obie są bardzo fajne.

  4. Bardzo ciekawa kolekcja. I nie uważam, że jest „biednie” – masz dużo fajnych tytułów. Za „Museum Of Terror” przybijam piątkę;). Szkoda, że wyszły tylko 3 tomy…
    Jak tak oglądałam zdjęcia, myślałam sobie – „jak Ty masz ładnie wszystko poukładane…”. Ja mam dość duży regał (z Biedronki, prezent od rodziców mojego chłopaka;P) i od dłuższego czasu ciężko mi się na niego patrzy. Mangi na mangach, pod mangami i przed mangami… Drugiego nie mam gdzie postawić, więc rozważam umieszczenie części kolekcji w kartonach i wywiezienie do „teściów” („szwagier” byłby w siódmym niebie;P).

    A czego mi w kolekcji brakuje? Większość wishlisty mam odhaczone, część importów już pozamawiałam w preorderach, a polskie wydania staram się kupować na bieżąco. Jeśli chodzi o tytuły, które „kiedyś chciałabym mieć” i które wyszły po angielsku to:
    -”Kobato” (liczę na JPF)
    -”RG Veda” (liczę na omnibusa)
    -”Emma” (ponownie JPF)
    -”Parasyte”
    -”Eternal Sabbath”
    -”Ayako”, „MW” i więcej Tezuki
    -”Blue” Kiriko Nananan (ciężko dostać za rozsądne pieniądze)
    -trochę staroci od Clampa:). „Suki”, „The One I Love”, „Shin Shunkaden” (oraz wydane omnibusy i polskie wydania) już skompletowałam. Chciałabym jeszcze dostać „Shirahime Syo” po angielsku (mam po francusku), „Miyuki-chan” i może „Man Of Many Faces” oraz „Clamp School Detectives” (aczkolwiek dwa ostatnie musiałyby mieć okazyjne ceny, bo łączy mnie z nimi wyłącznie sentyment)
    -”Monster” (nierealne marzenie „importowe”).

    No i co jakiś czas lubię urządzić sobie „posiedzenie” przy baka-updates i wyszukiwać zlicencjonowane, krótkie serie. ZAWSZE coś wygrzebię, durna ja;P.

    • Dzięki. Też żałuję, mogliby wydać duuużo więcej, bo Ito jest przecież bardzo produktywny (:
      To nie jest porządek, to jest właśnie ta wspomniana bieda w kolekcji :P Mam nadzieję, że kiedyś również będę miała problemy podobne do Twoich i chyba nawet jest na nie rada – próbowałaś ustawić wszystkie mangi poziomo, na sobie? Wydaje mi się, że gdyby wszystkie były w ten sposób poustawiane to byłoby trochę więcej miejsca.
      Monster, Parasyte czy Eternal Sabbath też chętnie widziałabym u siebie, choć to dalsze plany – Tezuka będzie miał u mnie pierwszeństwo ;)
      Fascynacji Clampem nie rozumiem, ale to dlatego, że… na razie czytałam od nich Gate 7 – na tym polu pewnie też długa droga przede mną.

      No i całkowicie rozumiem Twoje ‘posiedzenia’ na Baka Updates, też tak robię i nałogowo przeglądam BD – mam dzięki temu na wishliście pełno tytułów o bardzo niskim priorytecie i nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się je w ogóle kupić… :’D

      • Część mang już leży poziomo na tych stojących. Wszystkich nie próbowałam tak układać bo mają różne wymiary i miejsce tak czy siak by się marnowało… No i jest to dla mnie niewygodne (chcąc wyciągnąć tom ze spodu stosu muszę wyjmować całą stertę z wierzchu). Ale może coś pokombinuję:).
        Tezuki radzę poszukać na eBayu. Kiedyś udało mi się kupić „Ode to Kirihito” (starsze wydanie jednotomowe, z „banderolą”) za 40zł (w przeliczeniu na nasze):D.
        Co do fascynacji Clampem: były to jedne z pierwszych mang, które czytałam i darzę je sentymentem. Poza tym historie są w większości przypadków bardzo „ciepłe” i przyjemnie się je czyta po męczącym dniu:). Dotyczy to u mnie ich starszych dzieł (z wyjątkiem „Kobato”). Nowsze jakoś do mnie nie przemawiają…

        Ja na bace zazwyczaj wygrzebuję jakieś starocie, które ciężko dostać za normalne pieniądze. Miałam tak z „The Devil’s Trill” i „Castle of Dreams”, za które na pewno przepłaciłam (ale to jednotomówki więc wydatek jednorazowy;P).

  5. Widzę, że nie tylko ja czuję sentyment do Clampa… to chyba kwestia tego,że jedną z pierwszych mang wydawanych u Nas był X… Sama mam gdzieś zachomikowane na regale pojedyńcze tomiki po francusku (nie znam języka! ;D) Duklyona czy Clamp School Detectives, ze starych dobrych czasów działalności sklepu Comicsuniversum :) Osobiście ucieszyłabym się na jakieś polskie wydania Clampa (Tokyo Babylon, a z nowszych – Xxxholic czy Kobato), tylko Tsubasy RChr jakoś nie trawię (ile można szukać piórek….).
    A co do braku miejsca na regale to mam te same problemy co ninna – za mały regał, za dużo komiksów i magazynów :)

    PS. Ninna, z tego co kojarzę, Blue” można było jeszcze niedawno znaleźć w księgarniach internetowych tyle że w języku… niemieckim. Nie wiem jak się zapatrujesz na „szwabskie” wydania :)

    • Ja moją „Shirahime” też nabyłam w Comics Universum. Z polskim skryptem. Mam też od nich szwabskie wydanie „The One I Love” (ale nie dosłali mi skryptu, więc wydrukowałam sobie własny – angielski). „The One…” już dokupiłam po angielsku (byłam w szoku, że niemieckie wydanie jest o niebo ładniejsze!). Jednak wygodniej się czyta, nie będąc zmuszonym grzebać się w jakichś karteczkach z tłumaczeniem;).

      Wiem, że „Blue” jest dostępne po niemiecku. Na eBayu są chyba tylko takie… A języka nie znam na tyle, by swobodnie w nim czytać (uczyłam się go w liceum ale niewiele pamiętam). Może kiedyś nadarzy się okazja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Current month ye@r day *